Sowy dwie

Pogoda w Górach Sowich nas nie rozpieszczała, do tego stopnia, że uciekaliśmy z Rzeczki tam, gdzie prognozy były lepsze. Myśleliśmy, że w ogóle po nich nie pochodzimy, co było pewnym problemem, gdyż Starsza M. bardzo chciała wejść na Wielką Sowę… I to już, natychmiast, z całym gorącym zaangażowaniem pięciolatki…

Więc kiedy w dniu przejazdu w Góry Orlickie prognozy wreszcie pokazały dobrą pogodę – nie wahaliśmy się ani chwili i… po raz kolejny weszliśmy na Wielką Sowę. I pierwszy raz udało nam się coś z niej zobaczyć! Ja byłam na tym szczycie po raz trzeci (pierwszy raz – w pierwszą listopadową śnieżycę, drugi – z M&M’s-owym Tatą, w marcowy wieczór…). Do trzech razy sztuka.

Tym razem weszliśmy z Rzeczki na Małą Sowę, a następnie – na Wielką.

Mała Sowa bardzo nas zaskoczyła – po dość żmudnym i nudnym podejściu przecinkami odsłoniła się bardzo ładna, widokowa polanka, poprzez którą dłuższy czas szliśmy w kierunku Wielkiej Sowy, rozkoszując się pejzażami i… spokojem, który nie był nam dany na najwyższym szczycie Gór Sowich.

Stamtąd bowiem – po wejściu na wieżę – uciekaliśmy czym prędzej: Wielka Sowa była zatłoczona, zasmrodzona (grille, papierosy etc..), odpustowa i hałaśliwa…

Z ulgą zeszliśmy do Rzeczki..

Trasa:
Rzeczka – odejście drogi  – (droga leśna) – rozdroże pod Małą Sową – Mała Sowa – Wielka Sowa – Schronisko Sowa – Schronisko Orzeł – Przełęcz Sokola – Rzeczka 12 GOT

dsc_2043adsc_2047dsc_2052dsc_2059dsc_2063dsc_2072

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s