11 schronisk, które…

… z rozmaitych powodów zapisały się nam w pamięci (jeszcze z czasów przeddzieciowych). Polskich i zagranicznych. Schronisk górskich, co chyba Naszych Czytelników nie zdziwi. Nie jest to ranking, więc nie podlegają ocenie lepsze/gorsze. Po prostu miejsca – i związane z nim wspomnienia…

Dla nas schronisko – to miejsce odpoczynku strudzonego wędrowca (czasem – jak zobaczycie poniżej – bardzo strudzonego), nie hotel czy pensjonat. Nie oczekujemy po nim luksusów (chyba że czystość nazwiemy luksusem), ciepła woda czy bufet czynny do późnych godzin nie są nam w nim tak potrzebne, jak to “coś”, czyli niepowtarzalna atmosfera…

Bacówka nad Wierchomlą oraz Schronisko na Hali Łabowskiej to pierwsze schroniska, które odwiedzałam – częściowo noszona przez mojego Tatę, częściowo na własnych nóżkach, odkrywając pierwsze uroki rodzinnej turystyki. W pamięci został trud przemierzanych odcinków, radość odpoczynku i… obowiązkowa jajecznica🙂 Bardzo Wielkie i Wysokie Stoły i Krzesła, tajemnicze okienko, w którym znikały pozostawione talerze i mnóstwo uśmiechniętych ludzi.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Widok spod Bacówki nad Wierchomlą

Nie było mi natomiast w najmłodszych latach dane to, co stało się udziałem M&M’s-owego Taty (i teraz także obu Małych M.), a mianowicie nocleg w schronisku w wieku przedszkolnym. W jego wspomnieniach dzieciństwa powraca Schronisko na Polanie Chochołowskiej, z wiewiórką-złodziejem, co ukradła ser na śniadanie z parapetu i nie do końca legalnymi zabawami przy zbiorniku przeciwpożarowym.

Z tatrzańskich schronisk bardzo ciepłymi wspomnieniami darzymy także Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów – położone tak blisko rozdeptywanych masowo traktów, a jednak – wciąż kameralne i z atmosferą, w której czuć Ducha Gór. No i z pewną dozą magii – tam, zgnębiona załamaniem pogody, w wieku lat nastu (w kolejnej odsłonie wędrówek z Tatą) usiłowałam przeczekać deszcz, by zejść na dół, tymczasem w czasie mojego pobytu w schronisku wyszło piękne słońce – i mogliśmy iść dalej w górę.

No i jak już przy Tatrach jesteśmy, to nie będziemy oryginalni: Chata pod Rysmi zapisała się w naszej pamięci dzięki jedynemu w swoim rodzaju, widokowemu wychodkowi. Prawie nic więcej z tego najwyżej położonego w Tatrach schroniska (2 250 m n.p.m.) nie pamiętamy. No może jeszcze bardzo śliskie zejście ze szczytu w stronę schroniska.

IMG_0232

Zupełnie inne wspomnienia wiążą się z Chatą pri Zelenom plese, która pewnego lipcowego wieczoru jawiła nam się jako utęskniony raj, kiedy to – nieco przeszacowawszy czas wycieczki – schodziliśmy do niego już po zmroku z Rakuskiego Przechodu (Sedlo pod Svišťovkou). Malutki punkcik świecący w ciemności w dole był zarazem tak blisko – i tak daleko! – gdy pokonywaliśmy bliski by się wydawało dystans dwóch GOTów (niestety – w pionie, co oznaczało 200 m zejścia, a w Tatrach i po ciemku było to dość męczące i wymagało wytężonej koncentracji). Nie pamiętam pokoju w schronisku – pamiętam tylko, że jak padłam na łóżko, to nie miałam siły wstać…

IMG_0984

Jedno z moich najukochańszych schronisk – Samotnię – poznałam dopiero na studiach. Na zawsze zapamiętam je jako niezwykle ciepłe miejsce – w wielu znaczeniach tego słowa. Do tego pięknego i malowniczo położonego schroniska trafiłam przemarznięta do szpiku kości przy fatalnej zimowej pogodzie. Zupa pomidorowa, którą wtedy zjadłam, miała niepowtarzalny smak, a ciepło pomieszczenia rozgrzewało także duszę…

DSC_1870

Bułgarskie schroniska w Rile i Pirynie, delikatnie mówiąc, nie porywały stanem i czystością – jednak jedno (Granczar) z nich zapisało się nam dość ciepło w pamięci. Dosłownie. Podczas zejścia z Musały (2925 m n.p.m., najwyższy szczyt masywu Riła w Bułgarii) złapała nas ogromna burza, oferując nam niezapomniane doznanie wędrówki trawersem zbocza, w które uderzają pioruny (emocje gwarantowane!) oraz potężne oberwanie chmury, które sprawiło, że nie zostało na nas absolutnie nic suchego. I choć planowaliśmy spać pod namiotem tej nocy – schronisko okazało się najsensowniejszym rozwiązaniem, by odchudzić plecaki o parę kilogramów deszczówki.

IMG_1657

Do położonego na wysokości 2151 m n.p.m. schroniska Tržaška koča na Doliču dotarliśmy po zdobyciu Triglava, najwyższego szczytu Alp Julijskich. Szliśmy “księżycową doliną”, zmęczeni, i o zachodzie słońca ujrzeliśmy malutki domek przytulony do przełęczy. Bardzo romantycznie, prawda? Ranek powitał nas znacznie bardziej prozaicznie – głośnym beczeniem, a na naszym szlaku ujrzeliśmy drwiąco patrzącego na nas barana. Że co… że my… barany?🙂

DSC_0138

DSC_0152

W Refugio de La Renclusa w Pirenejach nie spałam, zaglądałam tam jednak nie raz. Schronisko było wtedy częściowo w remoncie (zmorą przebywających w pobliżu był helikopter dowożący materiały budowlane – hałasował i pylił przeraźliwie), my natomiast nocowaliśmy w namiotach koło niego, próbując dojść do ładu z pasącymi się w pobliżu schroniska końmi, które w sposób dość nachalny zaglądały nam do namiotów, próbując zwędzić jakieś pożywienie, a do tego łatwo się płoszyły i wpadały wtedy w cwał, co było w sumie dość niebezpieczne dla tego, kto znalazł się na linii biegu. Przy schronisku pasł się też osioł, w przeciwieństwie do koni – całkiem komunikatywny, no i anielsko spokojny. Nawet zdarzyło mi się z nim “pogadać” w dniu, który spędziłam, snując się po okolicach schroniska i czekając, aż reszta grupy wróci z Pico de Aneto (3 404 m n.p.m.), niepewna, czy i mi uda się “drugim rzutem” wejść następnego dnia na najwyższy szczyt. Osioł widocznie wyczarował mi dobrą pogodę, bo na Aneto weszłam (i to w okolicznościach znacznie korzystniejszych niż miała grupa wcześniejsza, bez większych błędów ludzkich…).

IMG_0994

Schronisko z oddali…

IMG_1000

…i z bliska. Osła widać

I na koniec jeszcze jedno. Útulňa Ramža schroniskiem w pełnym tego słowa znaczeniu nie jest – to udostępniona (bezpłatnie) chatka w Niżnych Tatrach Mieliśmy do niej dojść w niewiele ponad 2 h z przełęczy Čertovica. Szliśmy – ponad dobę, ze względu na koszmarne wiatrołomy (o wycieczce możecie przeczytać tu). Brnąc przez zwalone drzewa, wypatrywaliśmy tej chatki przez wiele godzin, licząc, że ją zaraz zobaczymy zza sterty połamanych pni. Długo czekaliśmy – i jej widok oraz odpoczynek w ludzkich warunkach naprawdę były jedyne w swoim rodzaju.

IMG_0579

A jak było w Waszym przypadku? Jakie schroniska utkwiły w Waszej pamięci? I dlaczego?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s