Zwyczajna lalka

Jako dziewczynka kochałam Barbie. Ich typ urody był dla mnie rzeczą drugorzędną, cieszyła popularność (i pewna unifikacja) wśród znajomych, mnóstwo akcesoriów, ubranek, domków, samochodów, możliwość tworzenia alternatywnego zabawkowego świata. Przez długi czas była to moja ukochana zabawka. Z czasem z Barbie wyrosłam, a na pamiątkę z dzieciństwa zostawiłam wcale nie jedną z nich, a pluszowego pieska – tego, który zawsze był skłonny mnie przytulić i wysłuchać moich zwierzeń (a ciężko się przytula plastikową lalkę czy odnoszącej na wszelkich polach sukcesy wymalowanej pannie – opowiada o rozterkach wieku dorastania. Wytarmoszony, spłowiały piesek z naderwanym uchem okazał się znacznie lepszym do tego towarzystwem).

Barbie wróciła do nas, wraz z modą w przedszkolu Starszej M. Wróciła nie jedna, a nawet kilka. Widzę, że moje dzieci bawią się nią podobnie jak i ja kiedyś, nie analizując ilości cm w pasie czy biuście oraz ilości nałożonego makijażu. To robię ja, gdyż po latach mnie, jako miłośniczkę natury, a zarazem – osobę mającą bardzo dużo do czynienia ze Sztuką przez duże S – uderza w Barbie jej nienaturalność i odległość od kanonów klasycznego Piękna. Postanowiłam podsunąć im bardziej naturalną wersję Barbie. I w ten oto sposób zawitała do nas Lammily.

Lammily to lalka-podróżniczka – i to już pierwszy powód, by skradła moje serce. Wyskakując z pudełka, “wita” się w krótkiej dołączonej książeczce w kilku różnych językach i opowiada o swoich podróżach, w których czasie robiła najzwyklejsze rzeczy, takie jak Małe Podróżniczki – uprawiała sporty, poznawała ludzi i zwierzęta, objadała przysmakami z francuskiej piekarni, a nawet… tańczyła w deszczu. Przyjaźnie nastawiona do innych – służyła swoją pomocą. Każdy chciałby się zaprzyjaźnić z taką dziewczyną, no nie?

Tym bardziej, że Lammily wygląda bardzo sympatycznie – ma proporcje zwykłej nastolatki i dziewczęcą delikatną twarz  bez kilogramów “tapety”. Przy Barbie wygląda grubo i blado? Ależ skąd! Wygląda znacznie lepiej, bo – jest naturalna. I do tego – można zabrać ją na spacer czy plac zabaw, bez obaw, że się złamie w pół.

Stworzenie Lammily to istotny głos w dyskusji na temat kanonów piękna, jakie wpajają dzieciom zabawki. Wszystko w porządku, jeśli dziewczynka bawi się Barbie, patrząc realistycznie na siebie i otoczenie, problemy zaczynają się, gdy postanowi osiągnąć nierealny ideał piękna wychudzonej modelki… Ideał Lammily osiągnąć znacznie łatwiej, utożsamić się z nią – też, gdyż jest to lalka taka jak współczesna dziewczynka, ma niedoskonałości i uczy, że nie są one niczym złym, a normalnym elementem ludzkiej natury. I dlatego kibicuję Lammily, licząc, że podbije rynek i będzie się rozwijać, z bogactwem ciekawych pomysłów i różnorodnych akcesoriów (te wszak dzieci kochają!)…

DSC_8453

DSC_8448

DSC_8434

DSC_8433

DSC_8431

DSC_8424

DSC_8377

logo1472090_735486129814804_1002534091_n

4 thoughts on “Zwyczajna lalka

  1. Lammily i mnie skradła serce… i może będzie mi dane kiedyś komuś ją sprezentować bo nasz dom to niemal salon samochodowy … i lalkom, jak to mówi Młody, wstęp wzbroniony …

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s