O jeżu, co podróżował…

– On ma światełko serca! Jak E.T.! – zawołała Starsza M., jak po raz pierwszy zobaczyła jeża Cloud b. Nic dziwnego po lekturze E.T., która szczególnie mocno zapadła w jej wrażliwe serduszko. I w ten sposób zabawka, która wiekowo bardziej pasowałaby do Młodszej M. stała się własnością obu (i chwilami kością niezgody). W sumie – nic dziwnego, bo jeż ma dużo uroku osobistego. Mięciutki, wydaje się stworzony do przytulania. I faktycznie ma “światełko serca”, które rozświetla ciemność nocy.

Będącego nowością rynkową jeża otrzymaliśmy do zaopiniowania w przededniu wyjazdu na majówkę – i od razu wylądował w torbie zabawek, które z nami pojechały. Nie mogło być inaczej (przecież “Ma światełko serca! Jest moim przyjacielem! Jak E.T.! Nie może zostać!”). Przed nami była długa droga, w której musiał zdać niełatwy egzamin. I zdał go, bo strudzona Młodsza M. w porze drzemki przytuliła się do niego i po prostu zasnęła, z czym w podróży bywa różnie. Później jednak jeż bardziej podróżował niż spał. Przeszedł z nami niemały kawałek gór, towarzysząc dzielnie Małym M. w trudach wędrówki.

Cloud b to marka zabawek przemyślanych od początku do końca – z pomysłem i pięknie wykonanych. Lampek nocnych, grzechotek, grających przytulanek… Wszystkie je łączy wspólny mianownik: dziecięcy relaks zapewniany dzięki delikatnej muzyce, a także – grze światła.

Jeż jest godnym przedstawicielem serii: pluszak z zapinaną na rzep kieszonką, do której wkłada się grające i świecące “serce” z wieloma opcjami regulacji. Rolą zabawki jest pomóc dziecku wyciszyć się i zasnąć (co się przydaje w przypadku nie-śpiochów oraz przy zmianie miejsca podczas wyjazdów); może też – przy odpowiednich ustawieniach – pełnić rolę budzika. Po wyborze głośności i czasu działania – naprawdę miła melodyjka gra przez 45 minut, a towarzyszy jej stonowane żółte światło. Następnie jeż przechodzi w tryb czuwania, wyłącza się, ale jest gotowy do działania, jak tylko czujnik wykryje ruch – melodyjka i światło włączają się z powrotem. Kiedy kończy się ustalony czas – włącza się ostrzejsze zielone światełko i rozbrzmiewa energiczna melodyjka mająca zachęcić do wstania.

Jeż zniósł na wyjeździe wiele, nieraz zaliczył lot z większej wysokości, i naprawdę jest to zabawka wytrzymała. Dziewczynki uwielbiały słuchać jego melodyjek (nam też one nie przeszkadzały, są bowiem dość dobrej jakości jak na grające zabawki) i obserwować światełko serca. Pomógł też zasnąć Młodszej M. w podróży, na noclegu natomiast – cóż, nasze dzieci zasypiają i budzą się, kiedy chcą, i żaden – nawet najfajniejszy jeż – nie będzie im tego dyktował (choć gdy wstają skoro świt, by ruszyć w trasę, by się przydało!). Z pewnością jednak, nawet jeśli nie zasnąć, to jeż pomaga im się wyciszyć.

Dla nas – jest to jedna z najsympatyczniejszych grających zabawek, z wieloma zaletami (ciekawy pomysł, estetyka wykonania, miłe melodie), z jedną tylko wadą – do grającego “serca” trochę za łatwo się dobrać, co sprytny maluch z chęcią wykorzysta…

DSC_7382

DSC_7383

DSC_7384

DSC_6823a

DSC_6844a

DSC_6873a

DSC_6885

 logo1472090_735486129814804_1002534091_n

2 thoughts on “O jeżu, co podróżował…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s