Titanic, Taj Mahal i stan wojenny

Wystawa budowli z klocków Lego od jesieni nas prześladowała. Byliśmy w Zakopanem – widzieliśmy jej szyldy, minęliśmy się o włos. Wybraliśmy się do Wielkopolski – akurat była w Poznaniu. Równocześnie była i piękna pogoda, więc wystawa musiała poczekać. Doczekała się, bo zawitała do Warszawy. W bardzo niezimową, deszczową styczniową sobotę wreszcie ją odwiedziliśmy.

Lego uwielbiamy wszyscy – Duplo to jedna z niewielu zabawek, którymi obie M&M’s-y mimo różnicy wieku pięknie i zgodnie razem się bawią; my natomiast – chętnie z nimi budujemy i odliczamy lata do przesiadki na Lego właściwe. Wystawa więc interesowała nas bardzo (choć na początku jakoś było nam z nią ciągle nie po drodze), a wraz z oczekiwaniem nasz apetyt na to, co zobaczymy, rósł.

Stadion Narodowy powitał nas tłokiem do kas i tłokiem na ekspozycji. Do niektórych gablotek ciężko było się dobić, a co ciekawe – te najbardziej oblężone wcale niekoniecznie były najbardziej interesujące. Przynajmniej dla nas.

Potem nastąpił czas zachwytów i… rozczarowań, bo tych też nie zabrakło.

Starsza M. zakochała się w pociągach. Nie dość, że jeździły, to jeszcze można je było (wzrokiem) rozebrać na tyyyyle klocuszków. Do tego – ładnie zakomponowane w większej całości małych miasteczek czy innych krajobrazów. Hitem Starszej M. nr 2 okazało się wesołe miasteczko, również pełne bogatych detali oraz poruszających się elementów.

Nas natomiast ogarnęło wzruszenie, gdy wśród makiety Muminków odnaleźliśmy Włóczykija – postać tak bliską naszym sercom! Bardzo ładna i dająca do myślenia jest również klockowa rekonstrukcja Titanika.

Podobały nam się też makiety budynków (a zwłaszcza Taj Mahal, pałac szlachecki czy… Stadion Narodowy). Duży plus za dokładne i ciekawe opisy dołączone do makiet. Z pewnością oryginalnym pomysłem była makieta realiów PRL-u oraz stanu wojennego.

Absolutnym hitem okazał się natomiast klockowy robot układający… Kostkę Rubika, choć i inne były dość ciekawe, np. ten, który potrafił sam coś napisać.

A co się mniej spodobało?

Zdecydowana (proporcjonalnie do innych elementów) przewaga makiet związanych ze Star Wars i ogólnie tego typu fantastyką. Przydałaby się większa różnorodność, więcej makiet budynków i miast, wszak tytuł wystawy jest “wystawa budowli z Lego”, a nie “konstrukcji Star Wars”.

Odrobinę za dużo, jak na wystawę adresowaną do dzieci, było też scen związanych z przemocą – wojny (gwiezdne i nie tylko), czołgi, oblężenia, piraci zdobywający statki; trochę brakowało silniejszej przeciwwagi w postaci scenek pokojowych.

Wystawa jest dość duża, jednak czytając “największa w Polsce wystawa budowli z klocków Lego”, spodziewaliśmy się czegoś więcej, zwłaszcza biorąc pod uwagę wysoką cenę biletów (w weekend 23 zł/os., także dzieci wyższe niż określony wzrost, chyba 95 cm).

To już raczej nie wina organizatorów, raczej znacznej popularności wystawy, ale w zwiedzaniu przeszkadzał nam tłok: kolejki do kasy, tłok przy gablotkach, ciasnota ekspozycji. Ciężko było cokolwiek dokładnie obejrzeć i choćby na chwilę zebrać myśli.

Podsumowując – warto się wybrać, choć największy hit to nie jest…

http://wystawaklockow.pl/warszawa.php

DSC_5323

DSC_5336

DSC_5356

DSC_5361

DSC_5365

DSC_5396a

4 thoughts on “Titanic, Taj Mahal i stan wojenny

  1. Nas też ta wystawa”zaczepiała” na każdym kroku, i w górach i nad morzem i w sumie nie wiem czemu, ale za kazdym razem wybueraliśmy coś innego… i tym sposobem nadal nie byliśmy … chociaż lego to nasza codzienność …

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s