Dwa dni złotej jesieni minęły błyskawicznie i za okna wróciła szaruga. W krainę słońca przenosimy się zatem dzięki marzeniom i – lekturze pięknych, słonecznych opowieści. Ostatnio – po pewnej przerwie – do łask znów wróciły Baśnie Europy i 50 najpiękniejszych opowieści (pisaliśmy już o nich szerzej tutaj).
Tym razem hitem okazuje się opowieść o latającym kufrze, Starsza M. uwielbia bowiem sobie wyobrażać, dokąd by się takim latającym kufrem wybrała. Próbowaliśmy nawet taki kufer zbudować z kartonu, jednak został w tempie ekspresowym rozmontowany przez Młodszą M. i żeby zapobiec jego pożarciu, zamiast zrobić mu zdjęcia – musieliśmy czym prędzej pochować ocalałe fragmenty.
Ale to nic, bo Starsza M. wyobraźnię ma bujną i latający kufer sobie świetnie wyobrazić potrafi. Ostatnio upiera się, że chce tym kufrem polecieć do… Albanii. Skąd się wzięła Albania u niespełna czterolatki? Nie byliśmy tam przecież… podjechaliśmy jedynie pod granicę czarnogórsko-albańską, ale ona miała wtedy niewiele ponad rok i nie może tego tak dobrze pamiętać.
Otóż – wynika to z innych rodzinnych lektur, tym razem – multimedialnych. Już dość dawno trafiliśmy bowiem na bardzo ciekawego bloga poświęconego Bałkanom, prowadzonego przez przesympatyczną Rudą, która wprawdzie z dziećmi nie podróżuje, lecz opisuje mnóstwo ciekawych miejsc, w które i rodzice z dziećmi (a przynajmniej tacy rodzice z takimi dziećmi – jak my) mogliby się z przyjemnością wybrać. Miejsc niebanalnych, nierzadko – niewzmiankowanych przez przewodniki i strony internetowe. Do tego – czyni to z dużym urokiem, a bogate relacje uzupełnia pięknymi zdjęciami, które to chętnie ogląda z nami Starsza M. i które sprawiły, że córa zechciała latającym kufrem polecieć właśnie do Albanii.
Cóż, najprawdopodobniej latający kufer nie będzie nam dany, ale do Albanii pojedziemy kiedyś na pewno. Tymczasem – na długie jesienno-zimowe wieczory polecamy stare baśnie i – jak najbardziej współczesny – blog. Do jednego i drugiego warto zajrzeć.
Kolejna nasza “przygoda” książkowa w ramach projektu blogowego popularyzującego czytelnictwo wśród dzieci (zajrzyjcie, co wymyślili inni) – już za dwa tygodnie…
Baśnie zawsze i wszędzie, dobre na wszystko! pozdrawiam
zawsze 🙂
No Wasze obie córy lubię od dawna. Ale Starsza M. właśnie mocno u mnie zapunktowała tą Albanią 😉 i z pewnością wśród dzieci wykazuje się kreatywnością,bo raczej mało który z jej rówieśników wpadły na pomysł z Albanią 😀
bo ona w ogóle jest niezwykła i niebanalna!
i nie przemawia przeze mnie wyłącznie matczyna miłość 🙂
Pingback: Przygody z książką / Blogi w projekcie | Dzika Jabłoń