Czerwony Kapturek z wizytą w opuszczonej wsi – Wołtuszowa

„Mieszkańcy byli samowystarczalni, wytwarzali wszystko co było potrzebne im do zaspokojenia podstawowych ludzkich potrzeb. Nadwyżki wyprodukowanych towarów (głównie płodów ziemi) wozili do pobliskich miasteczek tam nimi handlowali. Czasami zapuszczali się nawet do Bardiowa, na stronę dzisiejszej Słowacji. Dzięki pracowitości bogacili się, stać ich było na odprężenie przy muzyce i zabawie. Choć bywały chwile że nie było łatwo: klęski, choroby, beskidnicy czyli karpaccy rozbójnicy, częste w terenach przygranicznych najazdy obcych wojsk, niesprzyjające warunki klimatyczne nie dokonały zagłady mieszkańców Wołtuszowej. Życie odradzało się na nowo.” (źródło cytatu – klik). Kres tej sielance położyły wydarzenia po II wojnie światowej – mieszkających w Wołtuszowej Łemków wysiedlono na Ukrainę, a ich chaty zostały spalone przez UPA. Życie już się nie odrodziło…
Dziś do Wołtuszowej prowadzą drogowskazy oraz tablice ścieżki dydaktycznej. Teren wiejskiego cmentarza i cerkwiska został uprzątnięty, a na wzgórzu znajduje się miejsce na odpoczynek pośród współczesnych rzeźb „typów łemkowskich”. Nie zmienia to odczucia, które towarzyszy całej wędrówce poprzez wymarłą wieś, że się przebywa pośród duchów i wystarczy jedno skinienie czarodziejskiej różdżki, by na chwilę las i łąki zaludniły się gwarnymi gospodarstwami, by usłyszeć śmiech i rozmowy mieszkańców…

DSC_7237

Beskidzka trasa kurierska

DSC_7239a

Bajorko

DSC_7234a

Droga do Wołtuszowej

DSC_7248

DSC_7246a

DSC_7249

Okolica jest przepiękna i nic dziwnego, że niegdyś tętniło tu bujne życie: z dala od cywilizacji, za to w zgodzie z naturą. Małgosia w Wołtuszowej czuła się świetnie, aż nie chciała wracać, tylko iść dalej w góry. Jak się patrzyło na jej wesołe biegi, obroty i podskoki (wędrowała w towarzystwie licznego stadka wymyślonych króliczków), można było sobie wyobrazić żyjące tu niegdyś i bawiące się dzieci. Magda za to cały spacer spokojnie przespała, wtulona we mnie.

DSC_7250

DSC_7251a

Błotko!

DSC_7252

Teren dawnego cmentarza

DSC_7255a

W górach jest wszystko, co kocham…

DSC_7254

Zupełnie nieprzemawiające do mnie rzeźby

DSC_7257

A ja pójdę dalej…!

DSC_7262

Szaleństwa na łące

DSC_7263

M. i wiatr…

DSC_7271

DSC_7273

Strome zejścia M. niestraszne

DSC_7277a

Tablice oglądamy uważnie

DSC_7282a

Chwila dla Taty…

Spacer po Wołtuszowej wyszedł nam niejako przypadkiem, dzień miał obfitować w ulewne deszcze i nastawialiśmy się na zwiedzanie uzdrowisk i typowo miejskie łażenie, stąd nasz niezbyt może adekwatny strój. Okazało się jednak, że Magdzie było bardzo wygodnie w lekkiej przewiewnej sukieneczce Tup Tup, udało się jej nie przepocić w chuście (a było upalnie); natomiast Małgosi jej pozornie mało spacerowa kreacja  nie krępowała ruchów, a małego Czerwonego Kapturka wiatr uskrzydlał. Na szczęście buty bardziej terenowe były pod ręką, bo „Beskid Niski=Beskid Śliski” i błoto nie zawiodło. Udało się tym razem bez malowniczych ślizgów do kałuży.
Wołtuszowa leży w pobliżu Rymanowa-Zdroju, przez jej teren prowadzą ścieżki zdrowia i jest to popularny szlak spacerowy kuracjuszy wypoczywających w uzdrowisku, stąd ruch tu znacznie większy niż w innych wymarłych wsiach Beskidu Niskiego.

Małgosia – sukienka
Magda – sukienka
tuptup

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s