Trudna sztuka motywacji

Z najwcześniejszych górskich wędrówek, które odbywałam w miarę świadomie, pamiętam legendę o Diabelskim Kamieniu, ciągnącą się przez lata opowieść o rodzinie Ślimaków wędrujących po górach oraz… zapach jajecznicy w mijanych schroniskach. Nie górskie panoramy, nie cuda przyrody, nie wysiłek i dumę z pokonywanego zmęczenia, lecz to, co działało najsilniej na moją bujną wyobraźnię oraz zmysły. Może nie powinnam się do tego przyznawać, lecz dorabiać ex-post wzniosłą ideologię, ale po co – taka jest prawda. Co więcej, jak patrzę na wędrującą z nami M., na otaczające nas dzieci – dochodzę do wniosku, że jest to bardzo prawdziwe z dziecięcego punktu widzenia. My, dorośli, do wędrówki i upływającego w niej czasu podchodzimy inaczej, potrafimy się zagłębić w kontemplacji przyrody i własnego wnętrza na tyle, że nie zauważamy mijających godzin, dumą napełnia nas też przezwyciężanie własnych słabości i kolejny szczyt czy trasa “w kolekcji”. Dziecko patrzy inaczej – dla niego czas jest w dużej mierze abstrakcją; nie zawsze też potrafi odnaleźć różnice w zmieniającym się wszak powoli krajobrazie, by jego niuanse wzbudziły na dłuższy czas zainteresowanie. Nie oznacza to, że maluch nie będzie kochał wycieczek czy też należy zabierać mu na nie tablet z odpowiednią ilością gier (to odradzamy!). Aby rozkochać go w wędrówce, trzeba jednak włożyć sporo wysiłku i pracy, a przede wszystkim – zapewnić komfort i brak nudy. I nie rezygnować, jak raz się poniesie klęskę.

Najmniejszy maluch jest – paradoksalnie – najmniej wymagający; oczekuje przede wszystkim tego, żeby w czasie wycieczek zapewnić mu to, co ma w domu: wygodę “środka transportu” (a więc – w zależności od sytuacji i preferencji – odpowiednio komfortowy wózek, który nie wytrzęsie go na każdym kamieniu, prawidłowo zawiązaną chustę czy wygodne nosidełko), zaspokojenie potrzeb karmienia, przewijania oraz snu, a także – last but not least – kontakt z rodzicami i poczucie ich bliskości. Później wystarczy dołączyć do tego zmienianą co jakiś czas malutką zabaweczkę przy wózku czy nosidełku.

Kiedy jednak Malec podrośnie, coraz istotniejsza staje się motywacja. Dziecko staje się coraz ciekawsze świata, więc warto mu jak najwięcej pokazywać, co mijamy po drodze oraz opowiadać o tym. Dla Malucha atrakcją nie lada jest gałązka pełna wiosennych pąków oraz omszały głaz po drodze. Nieważne, ile gałązek z pąkami czy też omszałych kamieni w życiu widziałeś – dla Twojego Malca warto wykrzesać z siebie entuzjazm!

Kiedy dziecko zaczyna chodzić, przystaje przy prawie każdym krzaczku i trawce, próbując je obejrzeć – planując wycieczkę, wliczmy czas i na to (uwaga! takie przystawanie czasem może też oznaczać, że maluch jest zmęczony i potrzebuje odpoczynku – zróbmy wtedy przerwę). Zimą dodatkową atrakcją jest lepienie bałwana i innych śnieżnych stworów – zaplanujmy na to czas na postoju lub na koniec trasy, dziecko będzie miało większą motywację, by przejść dany odcinek. Koniecznie pamiętajmy o dotrzymaniu obietnicy!

Dla chodzącego już dziecka podstawą są wygodne buty – brak komfortu w tej kwestii zdemotywuje malucha najskuteczniej…

Ciut starsze dziecko. Zabieranie tony zabawek na wycieczkę nie jest najlepszym pomysłem – ktoś to musi nieść (z pewnością nie dziecko!🙂 a poza tym, zabawką – jak pisaliśmy powyżej – może być dosłownie wszystko (a jaka odmiana od znanych domowych zabawek). Warto jednak wziąć ze sobą ukochaną przytulankę czy lalę, która będzie towarzyszyć dziecku, której – tak jak wcześniej rodzice dziecku – będzie pokazywało piękno świata (M. uwielbia wędrować z Bobasem). Dwu- czy trzylatek będzie miał frajdę, spacerując z drobną zabawką do ciągnięcia – może ją “wyprowadzić na spacer”, a także – gonić (nam drewniany piesek bardzo się przydał do prostowania “kursu” niespełna dwuletniej M. w Górach Izerskich – dzięki niemu szła po drodze i nie skąpała się w żadnym pełnym wody rowie).

Szukanie i rozpoznawanie szlaku, wskazywanie drogi – to rozrywka, która długo się nie znudzi. Dziecko bardzo chętnie bawi się w przewodnika – wykorzystajmy to. Pokazujmy też trasę na mapie (nawet maluchom) i opowiadajmy, skąd i dokąd idziemy oraz co zobaczymy po drodze – legendy związane z mijanymi miejscami są zawsze pochłaniane przez dzieci z szeroko otwartymi oczami!

Wyobraźnia nic nie waży, a warto ją mieć przy sobie zawsze – uratuje niejedną sytuację, gdy dziecko zaczyna się nudzić. Rozejrzyj się dokoła – naprawdę nie widzisz nic poza drzewami i kamieniami, o których już opowiadałeś dziecku? No, spójrz jeszcze raz na ten głaz. Przecież przypomina on SMOKA! Odnajdywanie kształtów postaci i przedmiotów w fantazyjnych formach mijanych drzew, kamieni, skałek spodoba się większości dzieci. My do tego lubimy wymyślać razem z M. o nich bajki – czasem jedna taka bajka ciągnie się przez kilka dni!

Jeśli dziecko ma ulubione bajki czy wierszyki – warto je wspólnie opowiadać, aby skrócić bardziej nużące odcinki wędrówki. U nas w sytuacjach kryzysowych świetnie sprawdzają się nieśmiertelne: “Rzepka”, “Słoń Trąbalski” oraz “Lokomotywa”.

Jeśli jest taka możliwość, zbierajmy pamiątki, np. pieczątki z mijanych schronisk. Rozrastanie się kolekcji świetnie motywuje do wędrówek, a także – po latach budzi cudowne wspomnienia. Dla dzieci chodzących po górach atrakcją jest wypełnianie książeczek Górskiej Odznaki Turystycznej (GOT), a później – zbieranie punktów i zdobywanie odznak (ja swoje pierwsze książeczki wypełniałam jeszcze zanim osiągnęłam dolną granicę wieku umożliwiającą zdobywanie odznak!).

Bardzo istotne jest też planowanie z rozsądkiem oraz próba spojrzenia na wycieczkę oczyma dziecka – zbyt długa trasa zmęczy i znudzi dziecko; jeśli natomiast po drodze będzie czekało sporo atrakcji (skałki, łańcuchy, ogródek bajek, wodospad, schronisko – najlepiej z jakimś pysznym (i zdrowym!) posiłkiem…), taka trasa spotka się z pewnością z większym entuzjazmem.

Cierpliwość i wytrwałość to nie są cechy, które opisują naszą obecnie dwuipółletnią Małą Podróżniczkę, jednak mimo to bardzo często domaga się, by “gdzieś się ruszyć” na spacer lub pozwiedzać, zostawiając na cały dzień dom pełen najróżniejszych zabawek.

A jakie są Wasze sposoby wzmacniania motywacji dziecka?

DSC_4511

5 thoughts on “Trudna sztuka motywacji

  1. Ja również chodziłam po górach od dziecka. Najpierw w nosidełkach, później o własnych siłach. Z moją górską motywacją do wędrówek bywało różnie, ale rodzice zawsze starali się wymyślić coś, co umili mi czas górskiej tułaczki. hitem jednego wyjazdu dla mnie i mojej kuzynki, była opieka nad żuczkami (pełno ich na liściach łopianu w każdej, tatrzańskiej dolince). Żuczki stały się naszym motywatorem do wędrówek, a że był czas, iż nie mogłam posiadać żadnego zwierzaka, to opieka nawet nad owadem była dla mnie czymś niezwykłym.
    Sama dziecka nie posiadam i na razie nie planuję, ale rzeczywiście, to właśnie na najmłodszych najlepiej obserwuje się zmiany oraz to, jak podchodzą do otaczającego świata.
    Wracając jeszcze na chwilę do wędrówek i motywacji. Tak de facto bardzo dużo zależy od rodziców, czy będą w stanie zaciekawić dziecko miejscami, które wspólnie zwiedzają. Wymaga to zazwyczaj ogromnych pokładów cierpliwości i…kreatywności. Ale Wam jej chyba nie brakuje z tego, co obserwuję😉

  2. U nas największą atrakcją są ogniska. W każdych warunkach, nawet zimą. Poza tym pieczątki w schronisku, wbijane do ksiażeczki GOT oraz na przedramienia dzieci (potem trzeba uważać przy kąpieli, bo nie można ich przecież zmyć!). A jak trasa długa i mozolna, to opowiadam im bajki, bardzo fajna sprawa tak samemu wymyślać historie. Dzieci zapodają tylko wątek główny (np. o kreciku, o pożarze, o przedszkolu) a ja wymyślam resztę. Na razie chłopaki mają 4 i 2,5-roku i wędrówki po górach bardzo lubią. Mam nadzieję, że im to nie minie…

  3. u nas też dobrze działa pilnowanie szlaku i “wyszukiwanie atrakcji” – jakie to drzewa?, a tu się tak kamyki ułożyły… chodź, zobaczymy co jest za zakrętem!
    a co zostanie małemu w pamięci zawsze okazuje się zaskoczeniem😀

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s