Widokówka z Maroka – foto (cz. 1. Wybrzeże)

Na przegnanie ciemnych chmur i niskich temperatur – wspomnienie ze studenckiej podróży Mamy po Maroku.

Lotnisko w Agadirze – w stylu lokalnym

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Casablanca – miasto białych domów, pięknych kolonialnych zabytków i wielkiego meczetu Hassana II

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Chellah – jedna z piękniejszych ruin Maroka położona w pobliżu Rabatu (pozostałości rzymskiego miasta oraz nekropolia  Abu al-Hasana)

mnie urzekła w promieniach zachodzącego słońca, niezwykłym światłem, dekoracjami i … zadbanymi jak na świat Islamu kotami.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Bardzo arabski Fez, z garbarnią, bazarem z ramadanowymi ciasteczkami i przepiękną medresą (szkołą koraniczną)

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

El Jadida – miasto skrajnie odmienne, bo noszące wyraźne piętno panowania portugalskiego (w XVI w. powstała tu twierdza); słynie zwłaszcza z XVI-wiecznej cysterny

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Essaouira – również portugalska twierdza, z bardzo żarłocznymi ptakami

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Advertisements

2 thoughts on “Widokówka z Maroka – foto (cz. 1. Wybrzeże)

    • Marakesz lub Fez – najlepiej oba, bo każde inne 🙂
      O Marakeszu jeszcze będzie…

      Agadir jest straszny – to zatłoczone plaże (brudne i grubo przereklamowane), wielkie miasto coraz bardziej “międzynarodowe”, a więc bez “klimatu”, którego szukamy, z wielkimi hotelami-molochami, z samochodami, które rozjeżdżają pieszych (miałam taką śmieszną historię, że – jeszcze z tą moją nieszczęsną nogą świeżo po zdjęciu gipsu – stałam przed pasami na światłach, zapaliło się zielone dla pieszych, a samochody jak jechały tak jadą, a ja – jak na Europejkę przystało – stoję i czekam. Wreszcie jakaś zakwefiona dama ulitowała się nade mną i wzięła za rękę i przeprowadziła przez przejście… 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s