Zabawowych wspomnień czar…

Nie możemy przestać się zachwycać współczesnymi zabawkami. Jakie to mądre, wspaniałe, nowoczesne. My takich nie mieliśmy… Racja, wszystko racja. Nie miałam takich zabawek jak M. i z chęcią się z nią bawię… nie tylko po to, by ją zabawić, lecz by się samej też trochę pobawić wszystkimi tymi cudami. Ale… czy zabawki mojego dzieciństwa były naprawdę takie złe? Miałam się czym bawić, a czego nie miałam – uzupełniałam wyobraźnią. Niedawno moja Mama wygrzebała pudło z zabawkami z mojego dzieciństwa… i na nowo przeżyłam dziecinną fascynację. Proste. Bez przemocy. Często – nieplastikowe, a kartonowe i drewniane, przyjazne środowisku. Maskotki, które wytrzymują wiele prań. Bezpieczne, bez taniej chińszczyzny. Nie chodzi mi więc tu bynajmniej o zanegowanie walorów współczesnych zabawek, lecz o docenienie tych, z krainy dzieciństwa, do których mam ogromny sentyment.

Ile rozrywki zapewnia M. “zwykły” Czarny Piotruś – Pieski małe i duże, z lat 80. XX w.! Nic się nie zestarzał, dobieranie w pary dorosłych i dziecięcych przedstawicieli rozmaitych ras w równym stopniu fascynuje moją małą miłośniczkę zwierząt, jak i mnie fascynowało. Walory poznawcze – oczywiste. M. z dumą potrafi na spacerze wskazać owczarka czy pudla. A sama zasada gry w Piotrusia się nie starzeje…

DSC_6748

 

DSC_6752

DSC_6767

DSC_6746

DSC_6757

Drugim pretekstem do wyprawy w krainę wspomnień dzieciństwa stał się pierwszy tom serii “Poczytaj mi, mamo” – serii, która ukazała się z okazji 90-lecia “Naszej Księgarni”, zbierającej wszystkie książeczki wydane w cyklu “Poczytaj mi, mamo” na przestrzeni lat. Każdy tom zawiera kilka książeczek, przedrukowanych w niezmienionej szacie graficznej. Kiedy czytam razem z M. o zaginionych daktylach, niebieskiej dziewczynce, co wyszła z obrazka czy też o przygodach kota Filemona, czuję się młodsza o dobre dwadzieścia lat. Niesamowite, że te już dość leciwe opowieści wcale się nie zestarzały – w równie cudowny sposób jak niegdyś otwierają wrota dziecięcej wyobraźni, czemu sprzyjają też ilustracje – czasem zabawne, czasem – baśniowo-nastrojowe, zawsze jednak przyjazne światu dziecka. I nie mogę się oprzeć wzruszeniu, gdy słyszę, jak M. biega po mieszkaniu, wołając “Gdzie się podziały moje daktyle?” czy też opowiada z przejęciem, jak to niebieska dziewczynka spotkała na podwórku suczkę Azię i pogłaskała jej małe córeczki…. Wiem, że na pewno nie będzie to ostatni tom z tej serii w naszej biblioteczce.

DSC_6853

 

DSC_6859

 

DSC_6863

 

DSC_6835

DSC_6836

8 thoughts on “Zabawowych wspomnień czar…

    • a moich zachowało się trochę🙂 Nawet nie wiedziałam, że zostały, bo większość powędrowała do innych dzieci w rodzinie. Widać te były najukochańsze i zostały na pamiątkę🙂

  1. Nasza córcia właśnie się buja na koniku drewniany, który należał do jej tatusia🙂 Kochana babcia trzymała go przez te wszystkie lata w piwnicy. Amelia zachwycona🙂

  2. Oj tak, zostały mi mebelki drewniane – przydały się do urządzenia domku dla Dzwoneczka i jeszcze układanka taka (nie puzzle) o zwierzątkach dzikich i gospodarskich i książki. Dzieciaki to uwielbiają!

  3. Zabawek za bardzo nie pamiętam, choć chyba zostały gdzieś głeboko we wspomnieniach, bo często słyszę od innych, że lalki które szyję przypominają te z lat ich dzieciństwa:) A książeczki z serii moczytaj mi mamo udało mi się zachować i uwielbiam je od czasu do czasu przeglądać🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s