Zamek nieułatwiony

Zamki uwielbiam oglądać i rzadko który omijam, jeśli tylko znajduje się w dość ogólnie pojmowanym „pobliżu” zaplanowanej trasy. Kocham zwłaszcza nastrojowe ruiny, a lepiej zachowane zamki najbardziej lubię podziwiać z zewnątrz. Zamkowe wnętrza bowiem najczęściej rozczarowują: zawierają dość ubogą ekspozycję pod nazwą „wnętrza zamku”, którą można by przypasować do wielu z nich; no i nie oddają klimatu miejsca – są po prostu zbyt współczesne. Od tej zasady na szczęście istnieją wyjątki. Jednym z nich jest zamek Grodziec niedaleko Złotoryi.

Żeby było ciekawie, zamek ulokowany jest na dawnym wygasłym wulkanie, gdzie najpierw zostało umieszczone grodzisko, a potem kasztel, w XV w. przebudowany na okazałą rezydencję obronną. Odbywały się tu znamienite turnieje oraz spotkania na ówczesnym „wysokim szczeblu”. W XVII w.  podczas wojny trzydziestoletniej został zdobyty, ale w XIX stuleciu doczekał się odbudowy, prowadzonej przez znanego architekta Bodo Eberharda. Niedługo jednak cieszył się nowo zdobytą świetnością, gdyż został spalony w 1945 r. przez Rosjan. Tylko częściowo odbudowany po wojnie, służy (jak przed nią) jako schronisko turystyczne. Zafascynował też filmowców – realizowano tu szwedzki program Riket (Królestwo), oparty na podobnych zasadach jak Big Brother.

Kiedy wkraczamy na zamkowe podwoje, nie znajdziemy tam ułatwień i udogodnień, służących temu, żeby turyści bezwysiłkowo obejrzeli przygotowane ekspozycje, o nie! Trzeba się troszkę napracować, wspinając się po ciasnych krętych i stromych schodkach czy też przemykając po ciemnych korytarzach. Wysiłek jednak się opłaca, bo dzięki temu można świetnie wczuć się w atmosferę zamku. Muszę przyznać, że zwiedzenie Grodźca z małą M. nastręczyło nam trochę trudności, gdyż po prostu nie byliśmy na coś takiego przygotowani i nie wzięliśmy ze sobą Tuli. Małgosia już trochę waży, więc noszenie jej na rękach nie jest zbyt wygodne, zwłaszcza w chwilach gdy mała istotka chce iść SAMAAA a tu po prostu trzeba ją przenieść, bo schodki strome bez poręczy czy też jakieś ubytki – dla dorosłego bezproblemowe, dla malucha będące sporymi przeszkodami. Mimo bólu w kręgosłupach byliśmy bardzo zadowoleni, bo zamek robi niesamowite wrażenie zarówno na dziecku, jak i na dorosłych, a brak ułatwień zamiast odstraszać – dodaje smaczku.

W zamku można nocować – ceny od osoby wahają się między 25 a 50 zł.

http://www.grodziec.com/

DSC_4194

DSC_4212

DSC_4214

DSC_4217

DSC_4219

DSC_4288

DSC_4226

Kibelek😉

DSC_4232

Otwór na lufkę

DSC_4239

Mała turystka

DSC_4256

W takim łożu to by się pospało!

DSC_4271

Krzesło “inkwizytorskie”

2 thoughts on “Zamek nieułatwiony

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s