Krzesełko kontra rzeczywistość

Kiedy kupowaliśmy wysokie krzesełko do karmienia z myślą o M., planowaliśmy, że będzie ono uniwersalne (no bo przecież to spory wydatek, a poza tym – oszczędność przestrzeni); będzie się więc nadawało do karmienia malucha (wysokie), a później do zabaw plastycznych chodzącego malucha (zmywalny blat i te sprawy). Koniecznie będzie na kółkach (łatwość przesuwania) i jednoczęściowe (wydawało nam się bezpieczne). Cóż, nie mieliśmy jeszcze wtedy doświadczenia z dziećmi…

Rzeczywiście, wysokie krzesełko na początki karmienia było super. Kiedy jednak M. zaczęła się sama przemieszczać, okazało się problematyczne. Córa bardzo chętnie czyta i rysuje w swoim krzesełku, ale – jak to z koncentracją malucha bywa – wytrwałości starcza jej na krótko i co chwila chce z krzesełka wychodzić. Kręgosłup mi pęka od podnoszenia co chwila prawie dwulatki. A jak chce wyjść sama – to, o zgrozo, wyłazi na blat i dalej klops. Ani w te, ani wewte. Zacina się. Jeszcze nie spadła, ale niewiele brakuje…

Rewidujemy więc nasze pogląd na krzesełka… Nowy dylemat: kupić osobny stoliczek z krzesełkiem? Zostawić krzesełko do karmienia? I na te oto rozterki trafia Caretero z ofertą przetestowania krzesełka Primus w ramach programu Testero. Primus jest krzesełkiem dwuczęściowym, daje się rozłożyć na krzesełko i stoliczek, czyli jest tym, czego pierwotnie nie chcieliśmy kupować, a za czym później zatęskniliśmy. W odróżnieniu od najczęściej spotykanych na rynku dwuczęściowych krzesełek, aby uzyskać wersję “wysoką”, obu części nie wkłada się po prostu w siebie  – Primus ma blokadę przed rozczepieniem się części.

Pierwsze istotne spostrzeżenie – krzesełko, rozłożone na części, nie zajmuje dużo miejsca, nie jest też (w porównaniu z innymi) zbyt ciężkie (9,5 kg). Złożone zajmuje już więcej miejsca, ale jest leciutkie i krzesełko oraz stoliczek dziecko może samo przenieść w miejsce, które mu odpowiada.

Kiedy M. zobaczyła krzesełko, nie mogła się doczekać montażu i ponaglała składającego części tatę (co oczywiście wywoływało odwrotny skutek🙂 sama też próbowała skręcać śrubki… a jak krzesełko było gotowe, nie dawała się z niego wygonić, a więc po pierwszym posiłku musieliśmy “uzdatnić” do użytku zestaw krzesełko + stolik, czyli odmontować barierkę zabezpieczającą przed wypadnięciem (“bolec” między nóżkami – wydaje mi się, że jeśli krzesełko ma służyć także dziecku do samodzielnego siadania, to ten bolec powinien się dawać łatwiej odmontować (jakaś zapadka?) – był bardzo porządnie zabezpieczony i sporo czasu zajęło nam odkręcenie go, a operację trzeba będzie powtórzyć, ilekroć tylko będziemy używać krzesełka w wersji wysokiej).

DSC_4142

DSC_4143

DSC_4155DSC_4154

DSC_4159

Tyle pierwszych wrażeń. Zobaczymy, jak będzie się sprawować krzesełko w “starciu” z małą M.

Krzesełko Primus poznajemy w ramach programu

testero

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s