Kilka słów prawdy o podróżach z dzieckiem…?

Podróżując z dzieckiem, przekonasz się, jak mało rzeczy Ty NAPRAWDĘ potrzebujesz – na resztę nie starczy miejsca, bo przecież musi z Wami pojechać najukochańszy miś rozmiarów dorodnego rottweilera.

Jak tylko zapakujesz plecak ze wszystkimi potrzebnymi akcesoriami, wystarczy chwila, gdy się odwrócisz, by dziecko przepakowało go po swojemu.

Kiedy będziesz na największym odludziu, okaże się, że natychmiast musisz znaleźć sklep z pieluszkami, kaszką i innymi zapomnianymi rzeczami.

Dokładnie w miejscu, w którym nie dasz rady stanąć samochodem, np. na środku autostrady, dziecku zachce się zapoznać z niedawno zjedzonym śniadaniem resztę otoczenia lub (jeśli już nie pieluchowe) zacznie donośnie wołać SIUSIUUUUU!

Jeśli jak będziesz na postoju, dziecko odmówi jedzenia, możesz być pewny, że dziesięć minut po ruszeniu – zażąda posiłku.

Kiedy zaplanujesz jakąś trasę, ucieszysz się, jak zrealizujesz połowę: drugie pół zajmie ci karmienie, przewijanie oraz podążanie w kierunku obranym przez dziecko.

Od kiedy Twoje dziecko zacznie chodzić samo, po prostej drodze będziesz wędrował zygzakiem, bo przecież to, co poza ścieżką, jest najbardziej fascynujące.

Jak będziesz nad rzeczką, Twoje dziecko z pewnością zechce się wykąpać, nawet w środku zimy – i jak nie masz dość refleksu, to z pewnością to zrobi!

Kiedy zechcesz zaplanować trasę na dzień następny, Twoje dziecko radośnie nawieje z mapą, której akurat chciałeś użyć i koniecznie przeczyta przewodnik – jeśli zalicza się do pożeraczy książek, możesz liczyć też na konsumpcję kilku kartek.

Kiedy zmęczony po całodniowej wycieczce przyłożysz senną głowę do poduszki, usłyszysz radosne ćwierkotanie – Twoje dziecko będzie mieć nastrój do zabawy.

Bywa trudno. Nie raz i nie dwa. Ale…

… kiedy zobaczysz radość ze znalezionego trofeum: zwykłego-niezwykłego liścia czy kamienia…

…gdy roześmiane dziecko po raz kolejny coś Ci z dumą pokaże, wołając “Co to?”…

…kiedy zaobserwujesz, że znacznie lepiej, jak dziecko będzie wchodzić na pagórki i pieńki zamiast łazić po meblach…

…gdy spostrzeżesz, że dziecko wybiegane na świeżym powietrzu, pełne wrażeń, śpi lepiej niż to, co ogląda głównie bajki na DVD…

…jak odkryjesz, że wychodząc z domu i poza własne podwórko stykacie się z ludźmi, i Ty, i dziecko – nie wariujecie w czterech ścianach…

a przede wszystkim

… jak zaobserwujesz, że ulubionymi “lekturami” dziecka stają się albumy i przewodniki…

…gdy u pochylonego nad mapą dziecka zobaczysz “ten” błysk w oku…

… kiedy usłyszysz dziecięcym głosikiem powiedziane “Gosia lubi (wy)cieczki. Bardzo” lub “Gosia góly pójdzie!”…

…Twoje serce zmięknie i uznasz, że warto było się trudzić i ziarenko pasji zostało zasiane.

Podróżując z dzieckiem, nie podróżujesz sam i musisz myśleć, jak zaplanować wycieczkę, by zadowolić także najbardziej wybrednego uczestnika – dziecko: zrób to tak, byście oboje byli zadowoleni i dobrze się bawili. W końcu tylko w okresie dzieciństwa twojego dziecka możesz bez narażania się na śmieszność się bawić w najgłupsze zabawy… Skakać pod niebiosa, śpiewać na całe gardło czy recytować “Ptasie radio” na głosy, tworzyć “rajstworki” ze starych rajstop, bawić się w Indian… i co tylko przyjdzie Wam do głowy!

DSC_3305

DSC_3571

7 thoughts on “Kilka słów prawdy o podróżach z dzieckiem…?

  1. Cudowne musi być takie podróżowanie z dzieckiem! My póki co zaliczyliśmy Zamek w Kórniku, okoliczne parki i jeziorka, ale marzę o częstych wyjazdach z małym, takich pełnych przygód! Tylko szkoda, że paliwo takie drogie😦

  2. My przyuważyliśmy, że podróżujące dziecko otwiera serca innych ludzi🙂 Gdy podróżowaliśmy sami, to rzadko nas ktoś zaczepiał, czy zagadywał. A odkąd podróżujemy w trójkę non stop jesteśmy zatrzymywani, dopytywani o różne rzeczy … czy obdarowywani drobnymi prezencikami🙂

    PS. Czytam Twój blog już regularnie od jakiegoś czasu i dzięki Twoim wpisom “odwiedzam” razem z Wami znajome mi miejsca😉 Podoba mi się u Ciebie😉
    Pozdrawiam!

  3. dokładnie tak jest, ale jak piszesz warto nawet jak wracamy brudne, mokre i głodne. Bo w sercach nam gra, a apetyt dopisuje, za to śpimy i śnimy najlepiej takie dotlenione i spelnione!🙂

  4. My jesteśmy w trakcie wyrabiania paszporciku, tzn czekamy na pogodę i wolny czas, żeby iść zrobić zdjęcia, a potem planujemy węgierski Miszkolc jako pierwszą wyprawę. zobaczymy, czy wypali🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s