W depresji… geograficznej

Zimowy wypad nad morze planowaliśmy dość długo, ale ciągle coś nam nie pozwalało wyjechać – a to nie pozwalały rozliczne obowiązki, a to… zimy nie było. W tym roku się zawzięliśmy – i swego dopięliśmy, choć też nie od razu, a za drugim podejściem (pierwsze było zapięte na ostatni guzik, gdy w przededniu wyjazdu M. zagorączkowała, a z gorączki rozwinęła się klasyczna trzydniówka). Dwa tygodnie później, pod koniec lutego – nie do końca dowierzając i sprawdzając co chwila temperaturę dziecka – spakowaliśmy się i ruszyliśmy na przedłużony weekend na Żuławach i nie tylko.

Pogoda była bardziej wczesnowiosenna niż zimowa, słonko przeplatało się z zamieciami, bywało pochmurno, bywało bajkowo, ale wyjazd sprostał oczekiwaniom i nawet je przerósł – stwierdziliśmy, że za jakiś czas trzeba będzie tu przyjechać znowu i zobaczyć wszystko, czego nie udało się zobaczyć do tej pory.

Dzień pierwszy – pod znakiem zamków:

Gniew – zamek
Opalenie – resztki mostu
Stogi – cmentarz menonicki
Malbork – tego to chyba nie trzeba przedstawiać🙂

DSC_2326
Cmentarz w Stogach

DSC_2344

Księżniczka na zamku w Malborku

Dzień drugi:

Koszwały – zabytkowy dom podcieniowy z XVIII w.
Hel – militaria, spacer, foczki (komentarz M.: “gruba hoczka!!!”)
Rozewie – spacer po klifie i… plaży w budowie (jakąż rozkoszą jest zejść po klifie w dół i natknąć się na tabliczkę “wstęp wzbroniony. Teren budowy” oraz zobaczyć koparki jeżdżące po plaży…)
Jastrzębia Góra – pomnik najbardziej wysuniętego na północ punktu Polski (tak, tak, podręczniki kłamią!🙂
Krokowa – pałac

DSC_2475

Antarktyda? Nie, Zatoka Pucka widziana z Kuźnicy

DSC_2485

Fortyfikacje na Helu

DSC_2504

Chmurna i groźna Zatoka Gdańska

DSC_2536

“Gruba Hoczka!”

DSC_2561

Idziemy w stronę morza i zachodzącego słońca…

Dzień trzeci: pod znakiem nieistniejących mostów i objazdów.

Powiat elbląski chyba nagle dostał fundusze na remont mostów. I równie nagle postanowił je wyremontować. Wszystkie naraz. Jednego dnia zaliczyliśmy 6 objazdów! Zwiedziliśmy dokładnie boczne drogi… Dzień był niezwykle długi i pełen wrażeń, w dodatku głodny, bo nie było gdzie i jak zjeść obiadu: jak triumfalnie wkroczyliśmy do jedynej czynnej restauracji we Fromborku, dowiedzieliśmy się, że jednak nie jest czynna, bo szykują bal karnawałowy…

Sztutowo – pozostałości obozu Stutthof
Piaski – spacer z widokami na Zalew Wiślany oraz Zatokę Gdańską. Temperatura niewiele niższa niż gdy byliśmy nad Bałtykiem w lipcu.
Krynica Morska-Przebrno – słupki graniczne Wolnego Miasta Gdańska. Tzn. mąż latał po lesie i szukał słupków, a ja nakarmiłam M…
Suchacz – spacer po Wysoczyźnie Elbląskiej; kręciliśmy się w kółko ze względu na brak mostów; zanikł nam szlak, jak już ruszyliśmy, ale co się napatrzyliśmy na widoki, to nasze…
Kadyny – zabytkowe stajnie (XIX w.), Dąb Bażyńskiego, klasztor franciszkanów (XVIII w.); piękne widoki na Wysoczyznę Elbląską o zachodzie słońca. Żeby tradycji stało się zadość, ścieżka dydaktyczna biegła inaczej niż na mapie, jak ją znaleźliśmy, okazała się schodami na samą górę (nie ma jak coś takiego na wieczór🙂, no ale byliśmy dzielni i się nie daliśmy.
Tolkmicko – zabytkowy budynek dworca kolejowego z XIX w., pod który podjechaliśmy – jakżeby inaczej – objazdem.
Frombork – widoki by night i GŁÓD z powodu nieczynnej knajpy…

DSC_2605Na piasku w Piaskach

DSC_2657Pejzaż Wysoczyzny Elbląskiej ze zgubionym szlakiem…

DSC_2707Schody do nieba – Kadyny

Dzień czwarty i ostatni (a szkoda, bo zobaczyliśmy tak mało!): Kolejny dzień pod znakiem objazdów, Kanału Elbląskiego, menonitów i… bruku.

Byliśmy w siódmym niebie, gdy po przejechaniu przez kilkanaście kilometrów bruku dróg bocznych wyjechaliśmy na drogę wojewódzką “z zachowaniem zabytkowej nawierzchni z kocich łbów”. Udało nam się zobaczyć sporo pozostałości po menonitach, zabytkowych domów i cmentarz. Jeszcze, bo jak długo to postoi – nie wiem, sypie się… Oglądaliśmy też pochylnie Kanału Elbląskiego – czyli te miejsca na kanale, gdzie statek jeździ po łące (a kajak ma bagatela kilometr przenoski😀 Znaleźliśmy się również w głębokiej depresji, na szczęście geograficznej jedynie🙂

Lubieszewo – dom podcieniowy z XIX w. (nasz nocleg🙂, kościół
Raczki Elbląskie – depresja (-1,8 m), ja schowałam się cała!
Tropy Elbląskie – cmentarz menonicki, chałupy w rozsypce
Różany – stacja pomp
Markusy – cmentarz menonicki
Kępniewo – dom podcieniowy
St. Dolno – ruiny wiaduktu
Powodowo – stara fabryka
Pochylnia Jelenie
Jelonki – dom podcieniowy, kościół gotycki
Barzyna – ruiny pałacu
Śliwica – ruiny spichlerza
zabytkowa DW 526 z kocimi łbami
Pochylnia Kąty
Pochylnia Buczyniec
Sasiny – jedna ściana pałacu
Drulity – pałac

DSC_2735Depresja

DSC_2763

cmentarz w Markusach i jego gospodarze

DSC_2794
droga wojewódzka…

DSC_2825
Spacer przy Pochylni Buczyniec

DSC_2829
Sasiny – był sobie pałac…

One thought on “W depresji… geograficznej

  1. Pingback: Nasze naj, naj, naj… 2013 | W podróży przez życie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s